Szamotająca się w coraz niższym poparciu politycznym polska lewica wraca do swoich PRLowskich korzeni. Po dwudziestu latach wmawiania ludziom, że Lewica to całkowicie coś innego niż nieboszczka PZPR, dochodzi do zakłamania samodzielnie wypromowanej opinii. Oto jak niegdyś bandyci z UB i SB, dzisiejsi działacze lewicowi zabierają się na jedyny im znany sposób rządzenia czyli represje i prześladowania. I jak niegdyś, tak i dzisiaj opanowała ich eklezjofobia i klerofobia. Powtarzają sztuczki IV Departamentu wmawiania ludziom, że nie mogą wierzyć i nie mogą się tym dzielić. Można by to zrozumieć zakładając iż postKOMUCHY lewicowi wmówili sobie, że 45 lat indoktrynacji ich wielkich mistrzów wyda owoc w postaci niewiary. Tak się nie stało. Dlatego posłuszni jedynie słusznej ideii wchodzą w ślady swych idoli i mistrzów (Lenina, Stalina, Breżniewa itd…). Tak właśnie oni Lewica XXI wieku.
Nie po drodze im, że naród wierzący, nie po drodze im, że potrafią dostrzec więcej niż to co widzialne. Nie po drodze bo sami są ślepi a sumienia mają zakorkowane ideami prosto z WUML`a(Wyższego Uniwersytetu Marksistowsko – Leninowskiego).
Ostatnio organ prasowy PZPR, przepraszam polskiej lewicy „Trybuna” przeżywa traumę z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws oceny z religii. Panowie i Panie postkomuniści oczywiście będą kierować skargę do Strasburga, a jakże. Dawniej sprawa poszłaby via Moscow. Dzisiaj pozostaje im UE. Nie respektują prawa polskiego, są mu nieposłuszni, podważają je co jest kolejnym dowodem ich braku zatroskania o Polskę. W jednym z artykułów lewicowy dziennikarz napisał, iż religia nie może być wliczana w średnią bo nie ma naukowych podstaw… Głupi się nie zorientuje a mądry z politowaniem zamilczy. Ciekawe ile klas szkoły powszechnej ukończył pan redaktor? Ciekawe czy wie co to jest metodologia nauk, logika formalna i filozofia (królowa nauk). Zapewne nie wie bo nie pisał by takich bzdur sądząc, że to czego nie widać nie jest nauką.
Więc były już następujące pomysły rodem z głębokiego PRL i akt IV Departamentu, jak:
1.wyrzucenie krzyża z przestrzeni publicznej
2.zakaz obecności duchownych na oficjalnych spotkaniach
3.zakaz wliczania oceny religii do średniej ocen
4.zabranie kapelanom szpitalnym umów o pracę
Co będzie następne?
Zamykanie kościołów, areszt Prymasa, inwigilacja duchowieństwa, dyskryminacja wierzących, podsłuch w konfesjonałach, „ścieżki zdrowia” dla niepoprawnych. I to wszystko ubrane w czułe słówka tolerancji.
Grudzień 27, 2009 o 3:31 pm |
Wszedłem na ten blog przypadkowo i czytając go mam raczej negatywne odczucia co do autora.
Nie mam nic wspólnego z komuchami i raczej gardzę lewactwem. Zarówno tym bolszewickim i prokościelnym spod znaku PiS,
jak i antykościelnym spod znaku SLD.
Lewactwo to lewactwo, bez względu na to, z kim sympatyzuje.
Na funkcjonowanie państwa mam poglądy zdecydowanie prawicowe (jeśli autor bloga wie co to w ogóle jest prawica).
Ponad wszystko kocham prawdę i uczciwość, dlatego gardzę również instytucją Kościoła katolickiego, która w moim subiektywnym mniemaniu (zresztą nie tylko w moim, ale coraz większej części społeczeństwa) jest zdemoralizowana i bezlitośnie pazerna, czego przykładem są nie tylko wygórowane ceny sakramentów i skandaliczne poczynania Komisji Majątkowej, działającej ponad prawem i wszelkimi zasadami moralności, ale także przyzwalanie i tuszowanie skandali pedofilskich i homoseksualnych (jak chociażby sprawa arcybiskupa z Poznania i wiele innych), gdzie zupełnie nie ma znaczenia krzywda i trauma najmłodszych członków Kościoła, a liczy się przede wszystkim interes i dobre imię poszczególnych członków obłudnej korporacji.
Pamiętam też dobrze nie tak dawną aferę ze słynnym księdzem proboszczem Wieńczysławem, który namawiał lekarkę do morderstwa swojego dziecka zaraz po urodzeniu.
Zaraz po tym rzecznik kurii częstochowskiej w oficjalnym wystąpieniu przed kamerami brał go w swoją obronę i przekonywał, że on robił to jedynie w trosce o swoją konkubinę……
Co prawda wszędzie czarna owca może się zdarzyć i jest to normalne, ale jeżeli kuria broni go w tak absurdalny sposób, to chyba w każdym człowieku emocje wtedy się gotują.
Jak widać, o wiele wygodniej jest znaleźć sobie kozła ofiarnego i osądzać od czci i wiary np. słynną Alicję Tysiąc, której odmówiono aborcji, mimo zagrożenia bardzo poważnym uszczerbkiem na zdrowiu
i mimo tego, że Bóg (jeśli istnieje) wcale takiej heroiczności od niej nie wymagał. Nawet ten, którego uważacie za Boga powiedział:
“Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.
Ale widzę, że jego nakaz, czy raczej sugestię stosujecie wyłącznie wobec siebie samych.
Ale cóż, jak kruk krukowi oka nie wykole, tak ksiądz czy biskup przenigdy nie skrytykuje innego księdza czy biskupa. Taka mentalność korporacyjna, podobnie jak u lekarzy czy prawników. O wiele wygodniej jest oceniać i dokonywać sądów na świeckiej części społeczeństwa,
a winę za całe zło świata zrzucić na znienawidzonych komuchów.
Jako Polak o poglądach prawicowych nie życzę sobie, abyście wchodzili z brudnymi buciorami tam, gdzie was nie chcą, upodobniając się tym samym do komuchów, którzy rządzili nami przez pół wieku.
Wcale nie jesteście mi potrzebni na oficjalnych spotkaniach, uroczystych otwarciach dróg, mostów itp.
Nie rozumiem więc dlaczego nawet brak zaproszenia na owe imprezy traktujecie jako potwarz i przejaw walki z Kościołem.
Chyba nie chodzi tutaj tylko o darmową wyżerkę i wypitkę ?
Swoją władzę i potęgę możecie przecież okazywać w miejscach do tego przeznaczonych. Czy to dla was za mało ?
Nie walczę z religią, ani nie jestem jej obrońcą, ale oczekuję, że jej przedstawiciele, zwłaszcza ci niezbyt reprezentatywni, nie będą narzucali mi się na siłę. Jestem raczej agnostykiem.
Jako człowiekowi obojętnemu religijnie krzyż w miejscach publicznych zupełnie nie przeszkadza, ale wolałbym jednak, żeby go tam nie było, ponieważ nie kojarzy mi się z niczym innym, jak tylko ze strefą wpływów współczesnych faryzeuszy, którym pycha, mania władzy i wielkości poprzewracała w głowach.
Zważywszy jednak na to, że szczególnie w klasach szkolnych, na przerwach, pod tym krzyżem sypią się wyzwiska, a dla przeciętnego ucznia nie jest on żadną wartością, to gdybym był człowiekiem szanującym tenże symbol, domagałbym się jego zdjęcia i powieszenia w miejscu, gdzie właściwy szacunek do niego zostanie zachowany.
Za rzecz skandaliczną uważam wliczanie ocen z religii do średniej, umieszczanie tejże na świadectwie, jak i nauczycielskie pensje katechetów. Z ewangelizacją i głoszeniem dobrej nowiny najczęściej nie ma to nic wspólnego, a w państwie świeckim o charakterze republikańskim jest po prostu niedopuszczalne.
Niestety od 1989 roku rządzi nami usłużna wobec Kościoła pseudo-prawica na przemian z równie usłużną, a jedynie udającą antykościelną, pseudo-lewicą, dlatego na jakiekolwiek zmiany w tym chorym kraju, które by nie tyle godziły w interes materialny współczesnych faryzeuszy, co chroniły przed nimi dobra narodowe, raczej nadziei nie mam.
I proszę nam nie wmawiać, że jesteśmy narodem wierzącym, bo nasza wiara sprowadza się jedynie do zewnętrznej pobożności kojarzonej jedynie z pójściem do kościoła w niedzielę, co i tak z każdym rokiem, głównie dzięki waszej postawie i podwójnej moralności czyni coraz mniejszy odsetek społeczeństwa. Obecnie w niektórych diecezjach nawet poniżej 30% (np. sosnowieckiej).
Moim zdaniem swoją obecną siłę i wpływy, co najśmieszniejsze w tym wszystkim, Kościół paradoksalnie zawdzięcza znienawidzonym przez nas wszystkich komuchom, którzy walcząc z polskim narodem zjednoczyli tenże naród wokół Kościoła, który stał się w obliczu walki z okupantem centrum ruchu oporu, a na jego grzechy nikt wtedy nie zwracał uwagi, bo były rzeczy o wiele ważniejsze. Tak niespotykane na światową skalę wpływy Kościoła w Polsce po 89 roku, to nic innego jak pozbawione zdrowego rozsądku, a wręcz ślepe i nieracjonalne odreagowanie antykomunistyczne, które powoli się kurczy.
To odreagowanie na początku lat 90 było na zasadzie:
“Patrzcie komuchy, my wam teraz pokażemy”.
Niestety z ewangelią Chrystusa niewiele miało to i ma wspólnego.
W tej chwili Kościół jest nam coraz mniej potrzebny, co pokazują sondaże, a dla jego grzechów, które coraz częściej wychodzą na jaw, tych mniej i tych bardziej skandalicznych, jest coraz mniejsze przyzwolenie, dlatego mimo wszystko umiar i minimum obiektywizmu w ocenie bieżących wydarzeń byłoby wskazane.
Jest takie mądre powiedzenie:
“Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie”.
Grudzień 29, 2009 o 7:36 am |
Wydaje się, że Pan Paweł wie wszystko. Gratuluję wysokiego mniemania o sobie i piętnowanej u innych ale nie zauważalnej u siebie pogardy dla odmiennych poglądów. Jak człowiek może być przewrotny…
Grudzień 29, 2009 o 2:30 pm |
Rozumiem, że wnoszenie o usunięcie Joanny Senyszyn z “listy” obywateli RP i reprezentacji Polskich interesów na forum UE za chęć ściągania krzyży ze ścian w miejscach publicznych to przejaw głębokiego szacunku dla odmiennych poglądów…..:-)
Rozumiem więc, że ksiądz jest bardziej Polakiem, niż Polak który nie jest katolikiem. Proszę jednak zauważyć, że ona sama do Parlamentu Europejskiego się nie wepchała, tylko została wybrana przez pewną część społeczeństwa, a dzięki swojemu prowokacyjnemu wobec Kościoła zachowaniu cieszy się coraz wyższym poparciem.
Co prawda mnie ta skrzecząca baba działa na nerwy i w życiu bym na tą komuszkę nie oddał głosu, ale takie stanowisko katolickiego księdza wobec odmiennych poglądów, jako stuprocentowy Polak i syn tej ziemi uważam za nie tylko niedopuszczalne, ale także skrajnie irytujące, bo kto jak kto, ale przedstawiciel Kościoła w takich kwestiach wypowiadać się nie powinien. Z racji pełnionej funkcji po prostu mu nie wypada.